W piekarni

W październiku dostaliśmy zaproszenie od Majki i jej taty do piekarni w Bydgoszczy. Na miejsce pojechaliśmy autokarem. Majka z tatą na nas czekali. Kiedy zobaczyliśmy Majkę to wszyscy bardzo się ucieszyliśmy, ponieważ od kilku dni nie było jej w szkole, bo była chora. Pan Andrzej zaprowadził nas do magazynku, gdzie przechowuje się produkty do wypieku pieczywa. Było tam dużo worków z mąką i nie tylko. Potem ubraliśmy fartuszki i rozpoczęliśmy zwiedzanie. Widzieliśmy i smakowaliśmy produkty, z których przygotowuje się ciasto. Ciasto wyrabia się za pomocą maszyn. Pan Andrzej pokazał nam różne cuda, które można uformować z ciasta, a następnie upiec. Widzieliśmy jak powstaje róża, baranek i krokodyl. Każdy z nas przygotował z ciasta drożdżówkę. Potem oglądaliśmy ogromne piece, w których piecze się chleb. Zwiedziliśmy biuro i salę konferencyjną. Byliśmy grzeczni, bo nie chcieliśmy przeszkadzać w pracy. Pracownicy piekarni byli bardzo mili i na prośbę pana Andrzeja pokazywali nam jak pracują.

Na zakończenie zwiedzania dostaliśmy świeże drożdżówki, które sami przygotowaliśmy.

Drożdżówki były pyszne.

fot. Małgorzata Mielniczak

Spotkanie z leśniczym.

Pan leśniczy Ryszard Wojnarowski bardzo chętnie przyjął nasze zaproszenie i przyszedł do szkoły. Do przeprowadzenia wywiadu byliśmy bardzo dobrze przygotowani. Na lekcjach napisaliśmy pytania – Pan leśniczy odpowiadał na wszystkie wyczerpująco. Chłopców interesowało, czy w naszych lasach są wilki, zające i dziki. Monika spytała, czy dziewczyna może być leśniczym. Olka interesowało, czy można zobaczyć orły. Pytaliśmy i pytaliśmy, a pan leśniczy cierpliwie odpowiadał i wcale go to nie męczyło, bo kocha las i lubi o nim opowiadać. Za spotkania podziękowaliśmy i podarowaliśmy panu leśniczemu budkę lęgową dla ptaków.

fot. Mirosława Grzelka

Co w lesie się działo…

We wrześniu byliśmy na wycieczce rowerowej w lesie. Zwiedziliśmy leśną ścieżkę dydaktyczną. Naszym przewodnikiem była pani Bożena Zatoń. W lesie jest 11 stanowiska, które warto odwiedzić. Można zobaczyć uprawę sosny, pomniki przyrody, paśnik, mrowiska, dęby w osłonkach, poletko, pojniki, lizawki i ogródek botaniczny. Dowiedzieliśmy się co to jest rębnia gniazdowa, że las ma budowę warstwową, po co w lizawkach jest sól i dlaczego ludzie wchodzą na sosny, zrywać szyszki. Wszystko nas ciekawiło. Trochę kuły gałązki jałowca, które musieliśmy dotykać. Sól w lizawkach była słona. Koło pojnika widzieliśmy ślady zwierząt, a owoce czeremchy były cierpkie. Dzielnie pedałowaliśmy i jechaliśmy dalej. Czasami spadały łańcuchy, bo nasze rowery nie przywykły do ścieżek leśnych. Awarie usuwał nasz opiekun pan Jacek, czyli wujek Alberta. Pogoda trochę kaprysiła. Czasami padał drobny deszcz, albo świeciło słońce. Było wesoło i ciekawie. Szkoda, że nie spotkaliśmy pana leśniczego. Postanowiliśmy zaprosić go do szkoły.

fot. Małgorzata Mielniczak

Dzień nie musi być nudny…

Na lekcjach przeczytaliśmy opowiadania pt. ,,Początek dnia”, które napisała pani Jadwiga Jasny. Bohaterka opowiadania każdego dnia wymyślała czym obudzi się następnego dnia. Pierwszego dnia była zającem, drugiego małpką, a trzeciego klownem. Jeśli chcecie się dowiedzieć, co z tego wynikło i czego się nauczyła to przeczytajcie opowiadanie. My postanowiliśmy, że jutro obudzimy się i będziemy czym innym. Co wymyśliliśmy? Zobaczcie sami.

Kuba przyszedł do szkoły przebrany za żółwia, Patryk i Mateusz został psem, Asia kotem, zaś Julka królikiem. Nasze stroje wzbudzały olbrzymie zaciekawienie. Pani Adzie stroje przypadły do gustu i stwierdziła, że dzisiaj obchodzimy dzień zwierzaka. Podczas zajęć ceramiki Kubie przeszkadzała skorupa, a Mateuszowi odpadł nos. Okazało się, że żółw i pies nie może lepić z gliny. Kuba zachował żółwie tempo, ale wykonał piękną pracę, ponieważ lepił bardzo starannie. Było bardzo dużo śmiechu. Wiemy już, że jesienny dzień nie musi być smutny. Wszystko zależy od nas i naszej wyobraźni.

fot. Agnieszka Kołcon

W skansenie

We wrześniu odwiedziliśmy panią Ulkę. Pani Ula i Jacek Grzywacz prowadzą Skansen maszyn rolniczych, który znajduje się w Łochowicach przy ul. Rodzinnej. W skansenie można zobaczyć dawne maszyny rolnicze. Pani Ulka opowiedziała nam jak dawniej ludzie pracowali i jak wymyślali maszyny, które pomagały im w uprawie pola. Nauczyliśmy się rozpoznawać ziarna i kłosy zbóż. Oglądaliśmy przeróżne maszyny, a pani Ulka opowiadała do czego one służyły. Chłopcom podobały się traktory. Kiedy już się zmęczyliśmy to upiekliśmy przy ognisku kiełbaski, które ze smakiem zjedliśmy. Smakołyków było więcej, ponieważ pani Ulka przygotowała dla nas pyszny kompot i upiekła jabłka, a mama Kuby przygotowała drożdżówkę. Później oglądaliśmy kronikę skansenu, w której napisaliśmy podziękowania za ciekawą lekcję.

fot. Małgorzata Mielniczak

Sprawozdanie z wycieczki do piekarni.

Joanna Wachowska poleca

1 7 8 9